Cesarka w UK, a cesarka w Polsce – gdzie lepiej rodzić?

Cesarka w UK, a cesarka w Polsce - gdzie lepiej rodzić?

Obie córy urodziłam przez cesarskie cięcie. Pierwszą w Polsce ze wskazań medycznych (nie chciała się odwrócić), drugą w Anglii na życzenie, choć w zasadzie nie do końca tego sobie życzyłam. Jak wygląda cesarka w UK w porównaniu z tą u nas?

Podejście do pacjentki w polskim szpitalu

Gdybym miała opisać poród w polskim szpitalu jednym słowem, pierwsze co mi przychodzi do głowy, jest „odczłowieczenie”. Przez cały pobyt czułam się jak przedmiot, albo co najmniej zwierzątko. Nie jestem zbyt wrażliwa i wstydliwa, a jednak nieustannie czułam, że personel rozdeptuje moją godność swoimi trepami.
Pacjentki traktowane były z góry, zarówno przez lekarzy, jak i pielęgniarki. Nawet salowe były mocno niezadowolone z życia i gdyby mogły, tłukłyby nas po głowach ścierami.

Przed zabiegiem kazano mi się przebrać w rozdartą koszulinę i niemal z tyłkiem na wierzchu musiałam przemaszerować przez korytarz pełen nowych pacjentek z mężami. Na sali operacyjnej atmosferę można było rżnąć piłą. Do mnie nie odzywał się nikt, jakbym była po prostu kolejnym mięsem do pokrojenia. Mąż mógł mnie wspierać telepatycznie zza drzwi. O tym, że ktoś w ogóle zwraca na mnie uwagę zorientowałam się, kiedy po tym jak zobaczyłam Córę ktoś nagle otarł mi łzy z policzka. To była pani anestezjolog.

Po porodzie pacjentki mają zakaz noszenia jakiejkolwiek bielizny. Żadne majtki jednorazowe, siateczkowe, tylko sam ogromny podkład między nogami. Kiedy sunęłyśmy sobie do toalety przez korytarz, wyglądałyśmy jakbyśmy miały ogony pod koszulą.

Podczas obchodu każda kładła się na swoim łóżku i zadzierała kiecę. Ot tak, bez ceremoniałów, bez parawanów, hyc i dupa na wierzchu.

Podejście do pacjentki podczas i po cesarce w UK

Tutaj czułam się jak w czterogwiazdkowym hotelu. Moja cesarka w UK odbyła się na zimno, czyli przyjechaliśmy rano w umówionym terminie, dali mi łóżko i kazali czekać. W międzyczasie przyszła do nas pani anestezjolog, by się przedstawić, wytłumaczyć jak będzie wyglądał zabieg krok po kroku. Potem poznaliśmy panią doktor, która miała wykonać cięcie. Z uśmiechem i cierpliwością odpowiedziała na wszystkie nasze pytania. Wizytę złożyła nam również pani neonatolog, która miała czuwać nad maluszkiem. Kiedy zaprowadzono nas przed salę operacyjną, czekał tam cały personel. Zostaliśmy przedstawieni tym, których jeszcze nie mieliśmy okazji poznać i jako jedna, wspólna ekipa weszliśmy na salę. Oczywiście tutaj tatuś wchodzi tak samo jak matka, zostaje wystrojony niczym chirurg i siedzi cały czas przy głowie partnerki.

Nasza pani anestezjolog była cudownym człowiekiem. Bez przerwy z nami rozmawiała, żartowała, rozluźniała atmosferę. Takie połączenie dobrej ciotki i standupera. Momentami płakałam ze śmiechu. Dopiero kiedy powiedziała, że wyciągają dziecko (cały czas mówiła co się dzieje), zrobiło się poważnie i pojawiły się łzy wzruszenia. Zawołała nawet od „ponownie świeżo upieczonego tatusia” telefon i pstryknęła nam kilka fotek na tym stole operacyjnym. Mega pamiątka, choć sami nie odważylibyśmy się o to poprosić.

Opieka medyczna w Polskim szpitalu

Po urodzeniu dziecko jest poddawane podstawowym oględzinom. Potem są obchody rano i wieczorem, zawsze można zwrócić na coś uwagę lekarzowi, czy poprosić go o konsultację w ciągu dnia. Również do matki codziennie zagląda ginekolog, sprawdza gojącą się ranę. Ponieważ moja Starsza urodziła się z silną dysplazją stawów biodrowych i pokrzywionymi stópkami, przed wypisaniem nas do domu zorganizowano jej wycieczkę do innego szpitala na konsultację z najlepszym ortopedą w mieście. Uznano, że im szybciej będziemy wiedzieli jak działać, tym lepiej.

Opieka medyczna w Anglii

Opieka yyyy jaka? No właśnie mniej więcej tak to wygląda. Po narodzinach bobas jest ważony i mierzony (nie sprawdzają obwodu głowy, ani klatki piersiowej), oceniana jest skala Apgar. To wszystko. Przed wypisem przychodzi jeszcze lekarz dosłownie rzucić okiem czy dziecko całe. Po 6 tygodniach należy udać się na pierwsze szczepienie. Tu również pediatra sprawdza czy są 2 ręce, 2 nogi, może jeszcze stan skóry oraz czy maluch wodzi wzrokiem za zabawką. Koniec badania. Generalnie koniec badań kontrolnych w stosunku do niemowlaka. Co jakiś czas trzeba chodzić na ważenie dziecka, ale nawet jak przestaje przybierać na wadze twierdzą, że jest ok, bo jeszcze nie wypadło z siatki centylowej. Jak do tego matka niewielka, to już w ogóle mają wytłumaczenie.

Z zaskakujących praktyk wiem, że przy porodach naturalnych wciąż stosują próżnociąg i kleszcze. Warto też krótko dodać, że cała ciąża w zasadzie prowadzi się sama. Raptem kilka wizyt u położnej, która pyta jak się czujesz i mierzy brzuch centymetrem! Ja na tej podstawie usłyszałam, że moje dziecko od miesiąca nic nie urosło, a wystarczyło, że więcej zjadłam przed poprzednią wizytą lub nie puściłam bąka. Przynajmniej dzięki temu zrobili mi dodatkowe USG, bo zasadniczo przysługuje ok. 13 tc jedno i drugie w 20 tc. Potem przez 5 miesięcy trzeba wierzyć, że dziecku nie wyrosła druga głowa. Chyba 2 razy miałam pobieraną krew do podstawowych badań, kilka razy sprawdzali mocz papierkiem. Ani razu nie było badania ginekologicznego!

Cesarka na życzenie w UK

Zgodnie z aktualnymi danymi brytyjskiej służby zdrowia, jak się ciężarna uprze, muszą ciąć. Będą ją próbowali przekonać, ale ostatecznie wybór należy do niej. W przypadku kobiet po jednym cięciu, jak ja, zwykle robią też kolejne. Z początku jak mnie pytali na wizytach „jak będziesz rodzić” mówiłam, że naturalnie. Kiedy jednak kolejny raz usłyszałam „acha, chcesz spróbować?”, zaczęłam drążyć temat. Z tego, co wiem, w Polsce sprawdza się w takiej sytuacji grubość blizny po pierwszym cięciu. Kiedy zapytałam o takie badanie w UK, zrobili wielkie oczy i spytali jak niby można by to zmierzyć? Zapewnili też, że jak przyjadę do porodu, to na wszelki wypadek będzie już gotowa sala operacyjna, żeby nas ratować jakbym zaczęła się rozpadać. Kiedy to usłyszałam, zmieniłam deklarację na CC.

Jedzenie szpitalne w Polsce

Jak u nas karmią młode matki nie trzeba mówić. Żenująco. Dwie kromki chleba, kostka masła i cienka mortadela to nawet nie śmiech na sali. Ja, po cesarce miałam jeszcze gorzej. Jak trafiłam do szpitala w środę wieczorem, w czwartek rano zrobili cięcie, to w piątek koło południa dostałam kleik i 2 sucharki. Zaznaczę, że zaczęłam już wtedy karmienie piersią. Byłam tak wygłodzona, że ten kleik smakował jak ambrozja.

Jedzenie szpitalne w Anglii

Cięcie było tak jak i przy pierwszym dziecku, w południe, a o 15 dostałam już zupę pomidorową. Wieczorem normalną obiadokolację. Wybór z menu, do obiadu nawet deser. Ale! O tym menu w szpitalach za granicą często mówią, a my wzdychamy z zachwytu. Niestety nie jest tak różowo. Jedzenie w UK jest bardzo mocno przetworzone, pełne ulepszaczy, konserwantów, zbędnych dodatków. Jeżeli zamówisz danie dietetyczne np. z uwagi na alergię, dostaniesz je zapakowane na plastikowej tacce, z datą ważności dłuższą jak miesiąc. „Świeży sok pomarańczowy”, okazuje się być koncentratem w malutkim plastikowym kubeczku i bardziej smakuje tym kubeczkiem niż pomarańczami. Sosy z papierka, zupy z torebki itd. Osobiście wolę jednak nasz polski, szpitalny krupnik i gotowanego kurczaka, szczególnie jeśli karmię noworodka.

Kontakt z noworodkiem w polskim szpitalu

W Polsce, po wyciągnięciu i oporządzeniu dziecka, położyli mi je na klacie na krótką chwilę i zabrali. Po ok. 2h przywieźli mi na salę pooperacyjną, dosłownie na 5 min. Tak do ręki mogłam dostać je dopiero kolejnego dnia po południu (po przeszło dobie). Wtedy pierwszy raz mogłam przystawić Córę do piersi. Na drugą noc też zabrali mi ją na salę noworodków i karmili butelką. Poprosiłam, żeby mi w nocy przywozili do karmienia, to usłyszałam, że albo całą noc jest u nich, albo ze mną. Wozić po korytarzu nikomu się nie chce, łatwiej załadować butlę.

Kontakt z noworodkiem w Anglii

Po ważeniu i pobieżnych oględzinach Córa wylądowała na stole obok mnie. Mogliśmy ją już sobie przytulać, oglądać. Kiedy mnie szyli, dziecko dostał tatuś i poszli czekać na mnie na sali pooperacyjnej. Tam od razu zostałam ustawiona w pozycji półsiedzącej i przystawiłam malucha do cyca. Przez cały pobyt w szpitalu byłyśmy non stop razem. Kiedy potrzebowałam pomocy w środku nocy, dzwoniłam po pielęgniarkę. Nie przychodziła z niezadowoloną miną, nie krzyczała.

Gdzie najlepiej rodzić?

Jak widać nigdzie nie jest idealnie. Cesarka w UK była cudownym przeżyciem, jednak nie czułam, że na pewno jesteśmy bezpieczne. Wymarzony szpital do rodzenia powinien łączyć cechy polskiego z angielskim. Wiedza lekarska i opieka medyczna z Polski, podejście personelu, wyposażenie i warunki z UK. Menu i porcje jak na Wyspach, ale składniki dań tradycyjne i proste jak nasze rodzime. Podejrzewam, że tego typu szpitale funkcjonują u nas jako placówki prywatne. Są zatem idealnym rozwiązaniem, tylko niestety kosztują wiele, albo trudno się do nich dostać.

5 myśli na temat “Cesarka w UK, a cesarka w Polsce – gdzie lepiej rodzić?

  • 27 września 2019 o 14:24
    Permalink

    Bardzo ciekawe doświadczenie, świetnie opisałaś warunki tu i tam.
    Rodzić gdzieś trzeba, ale gdzie ?? 🙂

    Odpowiedz
  • 29 września 2019 o 14:06
    Permalink

    Zawsze są plusy i minusy. U nas w Polsce też zależy na jaką „zmianę” lekarzy czy też pielęgniarek trafimy…

    Odpowiedz
    • 30 września 2019 o 10:04
      Permalink

      Masz rację. Niestety opieka medyczna i badania lub ich brak są regułą w całym kraju. Atmosfera w dużej mierze również. W Anglii nawet na pogotowiu, przy tłumie pacjentów personel chodzi uśmiechnięty i każdemu okazuje współczucie. Gorzej jednak z samym leczeniem. Mieszkając w UK miałam okazję przekonać się o tym wielokrotnie. Nie chodzi o brak wiedzy konkretnego lekarza. Zdarzało mi się z jednym problemem odwiedzić kilku. Każdy miał te same luki w wiedzy, które u polskich specjalistów byłyby nie do przyjęcia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *