Jestem szczupła, to nie moja wina.

Jestem szczupła, to nie moja wina.

Ja rozumiem, że trzeba równoważyć modę na figurę lalki Barbie, że młodziutkie dziewczęta wpadają w kompleksy, anoreksję, czy bulimię. Mam świadomość, że trzeba to prostować i tłumaczyć światu do upadłego. Ciała mamy różne, że piękna nie mierzy się w centymetrach, ani kilogramach.

Ze skrajności w skrajność

Dostrzegam jednak pewnego rodzaju przegięcie w drugą stronę. Wiele osób, od wychwalania zaokrąglonych kształtów bardzo płynnie przechodzi do wyrażania negatywnych opinii względem osób szczupłych. Hasła w stylu: „facet nie pies, na kości nie leci” padają w przemowach o tolerancji różnych form naszego ciała. Serio, serio. Osoby, które narzekają na negatywny odbiór i niepochlebne komentarze, nawołują do akceptacji, jednocześnie odbierając ją tym, którzy wyglądają odmiennie.

Przytyć bywa tak samo trudno jak schudnąć

Noszę rozmiar XS. Zdarza się, że kupuję sobie ciuchy na stoiskach dziecięcych, a potem głupio mi, kiedy któraś córka krzyczy „mamo, patrz! Julka ma taką samą kurtkę jak Tyyyy!”. Nie jestem na żadnej diecie, nie katuję się również na siłowni. Po prostu tak wyglądam. Kiedyś byłam po tej drugiej stronie, chciałam schudnąć, nie umiałam, teraz tak samo nie potrafię przytyć. To naprawdę może być równie trudne. Niektórym się wydaje, że wystarczy objadać się słodyczami i chipsami, a na kolację po 23:00 zaserwować sobie michę fasolki po bretońsku z 2 białymi bułkami. Nie, nie wystarczy. Nie promuję takiego schematu odżywiania, bo nie wypada, ale zapewniam, że to nie zawsze tak działa.

Zachwalać możesz, ale nie krytykuj

Nie mówię, że jakiś model figury jest lepszy od innego. Nie powiem też, że źle mi z moim. Zwykle nie, ale wystarczy, że z powodu przypadkowej choroby stracę 2-3 kg, a już nie mogę patrzeć w lustro, tak samo jak ta, która znowu przestała się mieścić w swoje spodnie. Do tego słyszę „Ty coś w ogóle jesz”? Tak, jakbym się odchudzała i sama ustalała sobie wymarzoną wagę. Irytuje mnie nawoływanie do tolerancji, głoszenie, że każdy ma prawo być inny, ale najlepiej puszysty, bo te chude to wieszaki nie wyglądają zdrowo.

Apeluję więc o to, by porzucić hipokryzję. Nie chcesz, by dokuczano Tobie, to dlaczego nabijasz się z innych? Dlaczego w naszym narodzie panuje dziwne przeświadczenie, że obśmianie swojego przeciwieństwa podnosi na duchu i poprawia poczucie własnej wartości?

Niech każdy będzie jaki chce, jaki być lubi. Szczupli też. Warto promować zdrowy tryb życia. Zbilansowana, różnorodna dieta oraz ruch, są nam niezbędne dla utrzymania organizmu w dobrej kondycji i co do tego nie ma wątpliwości. Jedna kobieta jednak będzie przy tym ważyć 80 kg, druga nie osiągnie 50 kg. Często nie jest to ich ani wina, ani zasługa.

Nie zaglądajmy w cudze talerze i gacie. Wielkość tyłka nie ma znaczenia, jeżeli dana osoba dobrze się z nim czuje i jest zdrowa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *