Praca z domu – realne zalety i wady

Praca zdalna - zalety i wady

Wielu ludzi uważa, że praca z domu, to raj na ziemi. Ile razy słyszę teksty w stylu: „Ojej! Ale zazdroszczę! A co Pani robi? Też tak chcę”. Warto wiedzieć, że w tym przypadku, podobnie jak w wielu innych, trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada. Ci, których męczą dojazdy do biura, którzy nie lubią towarzystwa swoich współpracowników lub gderliwego szefa wyobrażają sobie, że praca z domu to sielanka, picie kawy pod pierzyną, w wolnej chwili oglądanie serialu i pogaduchy z przyjaciółką przez telefon. W pewnym sensie mają rację. Nie zdają sobie jednak sprawy z trudności jakie się z tym przy okazji wiążą. Śmiało można powiedzieć, że wyobrażenia innych o zdalnej pracy mają się nijak do rzeczywistości, szczególnie jeśli mowa o matce.

Gdy matka pracuje z domu

Nie ma problemu co zrobić z chorym dzieckiem

No tak, to jest główny argument, dla którego zrezygnowałam z etatu. Przyznaję, sytuacja idealna. W każdej chwili, gdy dzwonią do mnie z przedszkola, że nieletnia niedomaga, zakładam buty, przechodzę na drugą stronę ulicy i jestem. Kiedy nagle w nocy któraś zaczyna rzygać, czy dusić się, albo rano stwierdza, że brzuch ją boli, zostaje w domu. Nie muszę się spinać, że nie mam nikogo, kto by mi z nimi został, nie muszę kalkulować, czy wypada posłać dziecko z zielonym gilem do przedszkola. Mogę zostawić w domu po antybiotyku na kolejny tydzień, żeby wróciła odporność. Jest to niekwestionowany plus, choć z drugiej strony wymaga reorganizacji pracy. Jeszcze jak obie się rozchorują, to jest łatwiej, ale kiedy na pokładzie zostaje jedno marudne dziecko, bywa ciężko. Zabierz sobie przedszkolaka do pracy i powiedz jak Ci poszło? Powtarzaj akcję codziennie przez 2-3 tygodnie.

Mama pić! Jeść! Mama kupa! Poczytaj mi. Mama pobaw się ze mną. Pogramy w coś? Włączę bajkę, to słyszę: mama a dlaczego on jest taki smutny? Mama patrz teraz, bo będzie śmieszne. Obierz mi jabłuszko. Rzucę ciastolinę: mama a jakiego ci zrobić hamburgera? Mama jedz ciasteczka, które upiekłam.
Może to pierdoły, drobiazgi, ale wybijają z rytmu. Zawsze wtedy zostają wieczory, kiedy młodociane śpią.

Ma nienormowany czas pracy

No tak. Gdybym nie miała dzieci, mogłabym sobie zaczynać dzień o dowolnej godzinie i o dowolnej kończyć. Zawsze należałam do tych osób, które wolały posiedzieć do 4 rano, niż o 4 wstać. Dzieci jednak mam. Dodatkowo fakt, że nie wychodzę do pracy oznacza jednocześnie, że nigdy jej nie opuszczam. Większość ludzi koło tej 16 ma fajrant. Życie prywatne. U dzieciatego freelancera granica między życiem prywatnym, a zawodowym jest płynna i mocno zatarta.

Freelancer sam sobie okrętem, żeglarzem i sterem

Nie ma nad sobą szefa

Prawda. Chociaż zależy kto ma jakiego szefa. Zdarzało mi się mieć różnych, ale byli wśród nich naprawdę fajni, którzy nieszczególnie przeszkadzali, a potrafili pomóc i zmobilizować. No właśnie, bo z tą mobilizacją to na swoim bywa największy problem. Szczególnie w sytuacji, gdy pracujesz przy komputerze z dostępem do internetu. Nie masz stresu, że ktoś Ci stanie nagle za plecami, więc łatwiej jest odrywać się „tylko na chwilę”, by sprawdzić fejsika, oferty na allegro, albo zagadać z kimś, co potrafi przerodzić się w ożywioną dyskusję na dobrą godzinę. Gdy nie mamy nadzoru, musimy zadbać o samodyscyplinę, a to bywa trudne.

Nie męczy się z osobami, których nie lubi

To prawda. Spędzając czas z samym sobą, zwykle ma się gwarancję towarzystwa na swoim poziomie, z ulubionym poczuciem humoru. Jednak nawet uwielbiając swoją osobę, może to być męczące i nieco nudne. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Praca z domu często wiąże się z brakiem osoby, do której można otworzyć usta bywa frustrujący.

Nikt mu nie mówi co ma robić

Nie. Sama muszę pozyskać klientów i zlecenia, sama muszę zbadać rynek, sama nauczyć się wszystkiego, zadbać o swój rozwój, bo nikt mi niczego nie podpowie, nie załatwi. Nikt mnie nie zastąpi kiedy leżę w gorączce. Praca na swoim wymaga maksymalnego zaangażowania, oddania i samodzielności.

Może pracować z dowolnego miejsca

Z przeprowadzkami, wyjazdami nie muszę się dostosowywać do lokalizacji swojego biura, bo zawsze mogę je zabrać ze sobą. Nie jest to jednak zaleta pozbawiona wad. Zdarza się, że muszę zabrać pracę na weekendowy wyjazd i zamiast relaksować się, czy integrować, otwieram laptopa i znikam w czeluściach internetów. Myślisz, że to kwestia dobrej organizacji? Cóż, czasem na ostatnią chwilę spada lawina zleceń, albo w domu wypada coś, co blokuje możliwość ich realizacji.

Oszczędności wynikające z pracy zdalnej

Nie musi dojeżdżać do pracy

 

Owszem, jest to ogromny plus, szczególnie kiedy za oknem szaro-buro-mokro-ponuro i pizga złem. Odchodzą tu koszty paliwa oraz stres, gdy koniecznym jest poruszanie się po zakorkowanym mieście. Nie ma to jednak większego znaczenia w sytuacji, gdy jest się rodzicem i tak czy siak, trzeba wyjść z domu, odprowadzić, odwieźć dzieci do placówek, a za kilka godzin odebrać.

Nie musi kupować formalnych ciuchów

Wychodząc do ludzi zwykle ubieramy się inaczej niż do siedzenia na kanapie, względnie przy biurku obok niej. Są kobiety, które nawet leżąc w szpitalu potrafią nakładać pełen make up i malować paznokcie. Takie jednostki niezależnie od tego, czy gdzieś wychodzą, czy nie, zawsze wyglądają perfekcyjnie. W większości przypadków jednak, w tym mnie, praca z domu oznacza dres, twarz maźniętą kremem nawilżającym i ulizane włosy. Jeśli ktoś popołudniami ma okazję wyjść do ludzi, może nie odczuć problemu. Matka jednak, która wychodzi głównie na rynek, do szkoły/przedszkola, parku i biedry, chowa swoje szpilki w czeluści głębokiej szafy i zapomina gdzie trzyma biżuterię.

Nie musi wydawać na lunch

Tak, bo w Polsce coraz częściej jemy lunch. Tradycyjne kanapki, to już przeżytek i nie wypada. Co innego w domu, nikt nie widzi, wstydu nie ma, że chleb z kaszanką, czy jajem na twardo skonsumujesz. Jest to plus, pod warunkiem, że siedząc z lodówką za ścianą nie zaczynasz jeść więcej, bo wszystko masz na wyciągnięcie ręki.

Dla kogo jest praca z domu?

Nie każdy może pracować zdalnie. Wymaga dużego samozaparcia, chęci rozwoju, ambicji, samodzielnego zdobywania informacji, pozyskiwania klientów, umiejętności organizacji czasu i zasadzenia sobie kopa w tyłek. Słyszałam już głosy mówiące, że praca copywritera freelancera jest bardzo ciężka, strasznie męcząca i w ogóle opisywana niemal niczym praca w kopalni. Łatwo nie jest, ale jeśli robi się to, co się lubi, na głowę w tym czasie nie kapie, wiatr nie dyma, z głodu się nie przymiera, to uważam, że jest całkiem dobrze

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *